Miodu nie będzie

Miodu nie będzie

Zimna i deszczowa wiosna zrobiła swoje, a na dodatek pszczoły zaczęły chorować.

Jeden z największych fizyków wszechczasów Albert Einstein twierdził, iż „(…) człowiek i świat istnieją dopóty, dopóki żyją pszczoły. Po wyginięciu pszczół, w ciągu dwóch lat, zginie cała ludzkość”.

Od kilku lat środki masowego przekazu informowały o pasiekach, w których zaczyna brakować pszczół. Problem dotyczył głównie Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej. Teraz coś niepokojącego zaczyna dziać się w ulach rozmieszczonych na terenie Podlasia.

– Nasze pszczoły atakuje choroba wirusowa nazywana nosemozą. To duży problem dla wszystkich pszczelarzy i odbiorców miodu. W ulach brakuje pszczół – mówi Józef Zajkowski z Sokółki, który razem z synem Wojciechem prowadzi jedną z największych pasiek na Podlasiu.

Rodziny coraz słabsze
Wiosną 2006 roku w Stanach Zjednoczonych zaobserwowano zjawisko polegające na pustoszeniu uli, z których uciekały robotnice, pozostawiając cały miód, królową oraz młode.

Teraz niektóre pasieki ulokowane na kontynencie amerykańskim odnotowują straty sięgające 50, a nawet 90 proc. populacji. Zdaniem specjalistów, amerykańskie pszczoły lecą tam, gdzie mogą żyć w znośnych warunkach.

W Europie problem wygląda nieco inaczej. Otóż tutaj pszczoły chorują i nie dają sobie rady z pasożytami. Przyczyny takiego stanu rzeczy mogą być różne.

– Niektórzy twierdzą, że zawiniło zanieczyszczone środowisko, albo powszechne stosowanie sztucznych nawozów. Przyczyn może być wiele. Fakt pozostaje faktem, że pszczele rodziny są w coraz gorszej kondycji – przyznaje Wojciech Zajkowski.

Nadzieja w słońcu
– Wydawało się nam, że gorszego sezonu jak ubiegły, nie może już być – mówi Józef Zajkowski. – Niestety, okazuje się, że jest to możliwe. Przed rokiem wybraliśmy z uli znacznie mniej miodu niż zazwyczaj, bo przyroda zafundowała nam zbyt suchą wiosnę i zbyt wilgotne lato. W tym sezonie martwimy się nie tylko o pogodę, ale też o kondycję naszych pszczół.

Po ostatniej zimie w jego pasiece brakuje 1/4 pszczół.

wspolczesna.pl » Miasta » Sokółka

* wyślij
* wydrukuj
* zgłoś błąd
* e-wydanie
* rss
* forum
* wykop
* A A A

dodano: 10 czerwca 2010, 13:18

tagi:choroba pszczółmiódpszczelarstwopszczołyzbiory miodu
Tajemnicza choroba pszczół. Miodu nie będzie

Dorota Biziuk

Efekty ubiegłorocznego miodobrania pozostawiały wiele do życzenia. Ten rok może być jeszcze gorszy.

Pod względem przezimowania pszczół i ilości zebranego miodu, ten rok jest gorszy niż poprzedni – mówi Józef Zajkowski

(Fot. D. Biziuk)

Nosemoza
Pod tą nazwą kryje się przewlekła choroba dorosłych pszczół. Może ona przebiegać w postaci utajonej i jawnej. Nosemoza objawia się zaburzeniami w trawieniu, biegunką, zaburzeniami w karmieniu matki, czerwiu będącym wynikiem niedorozwoju u pszczół karmicielek gruczołów produkujących mleczko pszczele. Długość życia pszczół niedożywionych ulega skróceniu, przez co często rodzina zamiast się rozwijać, na wiosnę ulega osłabieniu i ginie. Nosemoza doprowadza do występowania innych chorób. Postać jawna nosemy charakteryzuje się złym przebiegiem zimowania, biegunką i dużym osłabieniem rodziny. Chore pszczoły tracą zdolność do lotu. Postać utajona występuje w rodzinach silnych i może trwać nawet kilka lat.

Zimna i deszczowa wiosna zrobiła swoje, a na dodatek pszczoły zaczęły chorować.

Jeden z największych fizyków wszechczasów Albert Einstein twierdził, iż „(…) człowiek i świat istnieją dopóty, dopóki żyją pszczoły. Po wyginięciu pszczół, w ciągu dwóch lat, zginie cała ludzkość”.

Od kilku lat środki masowego przekazu informowały o pasiekach, w których zaczyna brakować pszczół. Problem dotyczył głównie Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej. Teraz coś niepokojącego zaczyna dziać się w ulach rozmieszczonych na terenie Podlasia.

– Nasze pszczoły atakuje choroba wirusowa nazywana nosemozą. To duży problem dla wszystkich pszczelarzy i odbiorców miodu. W ulach brakuje pszczół – mówi Józef Zajkowski z Sokółki, który razem z synem Wojciechem prowadzi jedną z największych pasiek na Podlasiu.

Rodziny coraz słabsze
Wiosną 2006 roku w Stanach Zjednoczonych zaobserwowano zjawisko polegające na pustoszeniu uli, z których uciekały robotnice, pozostawiając cały miód, królową oraz młode.

Teraz niektóre pasieki ulokowane na kontynencie amerykańskim odnotowują straty sięgające 50, a nawet 90 proc. populacji. Zdaniem specjalistów, amerykańskie pszczoły lecą tam, gdzie mogą żyć w znośnych warunkach.

W Europie problem wygląda nieco inaczej. Otóż tutaj pszczoły chorują i nie dają sobie rady z pasożytami. Przyczyny takiego stanu rzeczy mogą być różne.

– Niektórzy twierdzą, że zawiniło zanieczyszczone środowisko, albo powszechne stosowanie sztucznych nawozów. Przyczyn może być wiele. Fakt pozostaje faktem, że pszczele rodziny są w coraz gorszej kondycji – przyznaje Wojciech Zajkowski.

Nadzieja w słońcu
– Wydawało się nam, że gorszego sezonu jak ubiegły, nie może już być – mówi Józef Zajkowski. – Niestety, okazuje się, że jest to możliwe. Przed rokiem wybraliśmy z uli znacznie mniej miodu niż zazwyczaj, bo przyroda zafundowała nam zbyt suchą wiosnę i zbyt wilgotne lato. W tym sezonie martwimy się nie tylko o pogodę, ale też o kondycję naszych pszczół.

Po ostatniej zimie w jego pasiece brakuje 1/4 pszczół.

– Inni mają jeszcze gorzej, bo ich starty wynoszą nawet 2/3 wszystkich rodzin pszczelich. Już późną jesienią zauważyłem, że w niektórych ulach brakuje pszczół. Owady opuszczały pasiekę i już do niej nie wracały. Okazało się, że to nosemoza – dodaje bartnik z Sokółki.

Zdaniem jego syna Wojciecha, dalszy rozwój sytuacji będzie zależał od aury.

– Jeżeli pszczoły będą miały dogodne warunki do bytowania, powinny sobie poradzić. Teraz potrzebują one jak najwięcej słońca i ciepła – podkreśla Wojciech Zajkowski.

Braki na rynku
Obecnie za litrowy słoik, gdzie jest 1,30 miodu trzeba zapłacić około 30 zł.

– Problem jednak w tym, że na rynku zaczyna brakować towaru – mówi Eugeniusz Dmochowski, pszczelarz z Grochów Szlacheckich koło Zambrowa. – Nie dość, że pogoda nie sprzyja miodobraniu, to jeszcze sporo pasiek zostało zaatakowanych przez chorobę wirusową. Na szczęście, u mnie ten problem na razie nie występuje. Liczę się jednak z ewentualnością, że może pojawić się w każdej chwili.

Właściciele pasiek z Podlasia wspominają, że w ubiegłym roku braki na rynku były w miarę możliwości uzupełniane miodami wielokwiatowymi.

– Teraz i tych zaczyna brakować, więc nikt nie wie, jak skończy się ta cała historia. Osobiście prowadzę pasiekę już od ponad 40 lat i nie pamiętam podobnej sytuacji – przyznaje Józef Zajkowski.

Pszczelarze z coraz większym niepokojem przyglądają się wszystkim anomaliom pogodowym i temu, co dzieje się w ich ulach.

– Kiedy u nas brakowało miodu, ratowali nas koledzy z południa Polski. Były też odwrotne sytuacje. Teraz tam jest powódź, a u nas pszczoły chorują. Ida ciężkie czasy dla wszystkich – podkreślają pszczelarze.

DEFINICJA:
NOSEMOZA

Pod tą nazwą kryje się przewlekła choroba dorosłych pszczół. Może ona przebiegać w postaci utajonej i jawnej. Nosemoza objawia się zaburzeniami w trawieniu, biegunką, zaburzeniami w karmieniu matki, czerwiu będącym wynikiem niedorozwoju u pszczół karmicielek gruczołów produkujących mleczko pszczele. Długość życia pszczół niedożywionych ulega skróceniu, przez co często rodzina zamiast się rozwijać, na wiosnę ulega osłabieniu i ginie. Nosemoza doprowadza do występowania innych chorób. Postać jawna nosemy charakteryzuje się złym przebiegiem zimowania, biegunką i dużym osłabieniem rodziny. Chore pszczoły tracą zdolność do lotu. Postać utajona występuje w rodzinach silnych i może trwać nawet kilka lat.

Tags: bardzo drogi miód, ile zapłacimy za miód polski w 2010, nosemoza, polski miód drożeje, wysokie ceny miodu 2010, złe zbiory miodu 2010

Comments are closed.



Warning: call_user_func_array() [function.call-user-func-array]: First argument is expected to be a valid callback, 'random_footer_action' was given in /home/laki/public_html/scano/wp-includes/plugin.php on line 405
WordPress SEO fine-tune by Meta SEO Pack from Poradnik Webmastera