Czy wiatraki zakłócą zimowanie rodzin pszczelich?
Nie będzie owadów, plony będą niższe – twierdzą rolnicy. Obawy mają właściciele gospodarstw agroturystycznych, bo ich goście chcą oglądać polską wieś i naturalny krajobraz, a nie szeregi nowoczesnych wiatraków. Wysokie wieże będą też kolidować z planami lotniczymi Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Chełmie.
Pytają starostę
Temat elektrowni wiatrowych zelektryzował społeczeństwo. Został poruszony na sesji Rady Powiatu Chełmskiego. W tej sprawie pytali radni: Teresa Królikowska, Maria Patra i Zdzisław Wronka.
- Strategia Rozwoju Województwa stwierdza, że nasz teren nie nadaje się do produkcji energii z wykorzystaniem wiatru. Za mało u nas wieje – twierdzi wicestarosta Adam Rychliczek.
Mimo tego wiele firm poszukuje miejsc, gdzie można by postawić fermy wiatrowe. Ta ze Szczecina chce wybudować 24 wiatraki, każdy o mocy 3 megawatów. Brana pod uwagę jest lokalizacja na Koziej Górze w gminie Wierzbica oraz na Górze Sieleckiej.
- Plany zagospodarowania przestrzennego gmin nie przewidują elektrowni wiatrowych. PWSZ wystąpił ponadto o wyznaczenie strefy ochronnych wokół lotniska. Wrysowaliśmy je na mapę – dodaje Rychliczek.
Właśnie na Górze Sieleckiej, na terenie obejmującym gminę Leśniowice, ma stanąć maszt do pomiarów wiatru. Elektrownie wiatrowe mają też tam swoich zwolenników. – To my wybraliśmy Unię Europejską. Wiąże się to też z koniecznością pozyskiwania energii ze źródeł odnawialnych. Na Zachodzie wiatraki się kręcą – mówi wójt Wiesław Radzięciak. Wskazuje, że pozwolenie na budowę takiej elektrowni zależy od wielu instytucji i dokumentów. Jeśli nie ma przeszkód, należy dać rolnikom możliwość zarabiania na dzierżawie. A podobno zarabiać można dobrze i to przez okres 29 lat i 7 miesięcy, bo na tyle zawierane są umowy dzierżawy.
Pszczółki się zgubią
Chcieliśmy sprawdzić, czy obawy pszczelarzy i rolników są uzasadnione. Oddział pszczelnictwa w Puławach nic na temat wpływu wiatraków na pszczoły nie potrafił powiedzieć. – Nie mieliśmy zleconych badań w tym kierunku. To nie pierwsze pytanie w tej sprawie – powiedziano nam w sekretariacie.
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska także nie zna wyników polskich badań dotyczących wpływu elektrowni wiatrowych na pszczoły. Być może nikt takich nie przeprowadził. Wykonali natomiast takie badania uczeni niemieccy.
- Z tego co mi przekazali nasi specjaliści wynika, że promieniowanie emitowane przez te urządzenia może zaburzać tor lotu pszczoły. Siła wirników może też wsysać owady – mówi Akeksandra Woźniak-Figurska z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie.
Energetyka wiatrowa to temat w Polsce nowy. Obrońcy ferm wiatrowych wykazują, że przecież takie urządzenia są już w Polsce i nikt się nie skarży na uciążliwości. Pomiędzy wiatrakami wypasane są nawet krowy. Jedno z poważniejszych opracowań na temat elektrowni wiatrowych stworzyło Biuro Planowania Przestrzennego w Lublinie. Dokument „Przestrzenne Aspekty Lokalizacji Energetyki Wiatrowej w Województwie Lubelskim“ jest dostępny na ich stronie. Na temat wpływu wiatraków na owady nic nie wspomina. Można jednak w nim przeczytać, że: „Elektrownie wiatrowe budzą protesty ze strony organizacji ekologicznych na całym świecie. Głównymi negatywnymi oddziaływaniami elektrowni wiatrowych jest ich wpływ na zasoby faunistyczne oraz zdrowie mieszkańców“.
Badania i doświadczenia innych krajów wykazały, że farmy wiatrowe należy lokalizować z dala od tras przelotowych i siedlisk ptaków. Niektóre ptaki, zwłaszcza te ciężkie i mało zwrotne, giną od zderzenia z łopatami wirników. Podobnie rzecz ma się z nietoperzami. Wiatraki mają też wpływ na ludzi. Ustalono, że poziom emitowanego hałasu o niskich częstotliwościach może wywoływać chorobę drganiowo-dźwiękową (VAD). Niesłyszalne dźwięki oddziałują negatywnie na układy nerwowy, sercowo-naczyniowy i płucny. Uciążliwe jest też ciągłe miganie cienia z łopat wirników. Niestety, wysokie wieże wiatraków zmieniają naturalne krajobrazy, obniżają ich atrakcyjność turystyczną. Ważnym problemem jest też niezawodność i bezpieczeństwo tych urządzeń. W Niemczech w okolicach Oldenburga w 2006 roku w wyniku gwałtownego podmuch wiatru zerwał się 10 metrowy fragment łopaty wirnika. Nietrudno sobie wyobrazić, co mógłby zrobić z dachem domu, gdyby taki wypadek zdarzył się w pobliżu gospodarstwa.
- To pierwsze przypadki stawiania tak dużej ilości wiatraków w naszym regionie – mówi Zbigniew Pęcak z Lubelskiego Towarzystwa Pszczelniczego. – Myślę że wpływ wiatru z tylu wiatraków może zakłócić normalny tor lotu pszczoły. Jednak większym zagrożeniem będzie drżenie przenoszone przez podstawy wiatraków do ziemi oraz ich niejednokrotnie głośna praca. Szczególnie w zimie pnie pszczele stojące w zasięgu łopat wiatraków będą narażone na niepokoje, co wpłynie na bardzo złą zimowlę, rozluźniane i niepokojenie się kłębu zimowego, co w istocie będzie doprowadzać do śmierci pszczół – dodaje.
