Archive for the ‘INFORMACJE’ Category

kARCZMY REGIONALNE

czwartek, Listopad 17th, 2011

Te karczmy naprawdę są regionalne. Są certyfikowane

 

Bartna Chata w Stróżach, krakowskie Miód malina, Morskie Oko, Wesele – to tylko niektóre z lokali, które dostały w środę certyfikat „Regionalna karczma Małopolski”. Tytuł zobowiązuje: do jakości obsługi, dbania o smak potraw i odpowiedni klimat.
Karczma w KrzywaczceFot. Andrzej Szopa / Agencja Gazeta

Karczma w Krzywaczce

Osiemnastowieczna karczma w Krzywaczce na trasie z Krakowa do Wadowic
Fot.Stanisław Rozpędzik / AG

Osiemnastowieczna karczma w Krzywaczce na trasie z Krakowa do Wadowic

Przyznano w sumie 42 certyfikaty. – Silna jest w tym gronie reprezentacja z Podhala. Ale mamy też znakomite lokale z Krzywaczki, Suchej Beskidzkiej, Wolbromia – mówi Elżbieta Tomczyk-Miczka z Małopolskiej Organizacji Turystycznej, która organizowała akcję certyfikacji.

Wśród karczm, które dostały certyfikaty, znalazło się też pięć krakowskich lokali: Miód malina, Wesele, Pod Aniołami, Morskie Oko i W starej kuchni. Wszystkie 42 lokale będą miały prawo chwalić się certyfikatem, a więc powiesić w środku dyplom (na zewnątrz specjalny znak graficzny).

Dlaczego w ogóle karczmy? Zajazdy nie były ciekawe? – Karczmy nawiązują do tradycji, dobrze się kojarzą, jest na nie moda. Chcieliśmy więc z tych wszystkich lokali, które nazywają się karczmami, wyłowić najlepsze. Takie, które zasługują na certyfikat – dodaje Tomczyk-Miczka.

Kapituła przez kilka miesięcy odwiedzała małopolskie karczmy (lokale same zgłaszały się do akcji), oczywiście anonimowo. Oceniano przede wszystkim wystrój lokalu, jedzenie, muzykę i jakość obsługi. Dodatkowe plusy karczmy dostawały za takie udogodnienia, jak chociażby kącik zabaw dla dzieci czy profesjonalnie prowadzoną stronę internetową.

Certyfikaty przyznano na razie na dwa lata, co nie znaczy jednak, że lokale mogą przestać się już starać. Członkowie kapituły będą je odwiedzać i sprawdzać, czy wciąż na niego zasługują. Wyróżnione karczmy trafią do oficjalnej bazy miejsc szczególnie polecanych przez MOT.

Certyfikacja karczm regionalnych to kontynuacja projektu „Małopolska Trasa Smakoszy”, którego celem było stworzenie przewodnika po najciekawszych miejscach gastronomicznych regionu. Akcja kosztowała 60 tys. zł, pieniądze dały Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz województwo małopolskie.

Certyfikat „Regionalna Karczma Małopolski” otrzymały:

1. Restauracja „Pod Aniołami”, Kraków

2. Restauracja „Wesele”, Kraków

3. Restauracja „Miód Malina”, Kraków

4. Karczma „Halit”, Wieliczka

5. Hotel Karczma „Klimtówka”, Wolbrom

6. Zajazd „Biesiada”, Głogoczów

7. Oberża „Wilczy Głód”, Krzyszkowice

8. Restauracja „Gazdowo-Kuźnia”

9. Karczma „Kimcic”, Zakopane

10. Karcma „Po Zbóju”, Zakopane

11. Restauracja „Stek Chałupa”, Zakopane

12. Restauracja „Staro Izba”, Zakopane

13. Karczma „Przy młynie”, Zakopane

Konsolidacja Pszczelarzy Polskich ?

poniedziałek, Listopad 7th, 2011

Prezydent Polskiego Związku Pszczelarskiego
Szanowny Pan Tadeusz Sabat

Na wstępie pragnę podziękować Panu za odpowiedź, za to, że znalazł Pan chwilę czasu w okresie wielu imprez, uroczystości pszczelarskich, zaproszeń „tu i tam” i wielu zapewne wyjazdów. Ubolewam jednak, że nie znalazł Pan chwili czasu, w sierpniu roku ubiegłego, tuż po otrzymaniu negatywnej odpowiedzi Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi na Wniosek Zespołu Roboczego d.s. pszczelarstwa dotyczący zapobiegawczego zawieszenie stosowania środków ochrony roślin na bazie substancji aktywnych z grupy neonikotynoidów* i nie odpowiedział Pan krótko na „zasadne publiczne pytanie”, tak jak to zrobiło kilka organizacji pszczelarskich a jedynie PZP milczał. Zatem powtórzę pytanie licząc na odpowiedź.

„Zasadne publiczne pytanie”.

Szanowni Państwo,
w związku z medialną informacją z Wielkiej Brytanii z 4 maja 2010
http://www.timesonline.co.uk/tol/news/environment/article7116321.ece
a to że w tym roku po raz pierwszy od 12 lat The British Beekeepers’
Association* (Brytyjski Związek Pszczelarzy) odstąpił od umowy sponsorskiej firm chemicznych Bayer Crop Sciences and Syngenta w łącznej kwocie 17500  Funt szterling rocznie, zasadne wydaje się publiczne pytanie:
czy w Polsce organizacje, instytucje są sponsorowane przez firmy chemiczne?

Pytanie kieruję do wszystkich polskich organizacji pszczelarskich i instytucji
około-pszczelarskich.

Pytanie wydaje się być tym bardziej zasadne (w kontekście negatywnej odpowiedzi
MRiRW), że w Wielkiej Brytanii wniosek o zawieszenie neonikotynoidów został
złożony nie przez związek pszczelarski a przez organizacje rolnictwa
ekologicznego Soil Association w październiku 2009. Niestety bezskutecznie.

Wniosek o zawieszenie wraz z wykazem Organizacji wnioskujących:
http://www.buglife.org.uk/Resources/Buglife/revised%20neonics%20report.pdf
Odpowiedź DEFRA:
https://secure.fera.defra.gov.uk/beebase/downloadNews.cfm?id=47
Tłumaczenia tekstów:
http://bartnik.pl/forum/viewtopic.php?f=5&t=25&start=10#p1198

 

*BBKA jest największą brytyjską organizacja pszczelarską,
ponadto funkcjonuje kilkanaście innych, mniejszych organizacji pszczelarskich.

Panie Prezydencie,

Protesty bywają różne. Pamiętam z czasów minionych, że opornik wpięty w klapę kurtki lub marynarki też był protestem. Nie proponowałem konkretnej formy protestu, a tym bardziej nie wzywałem do protestu „na barykadach” !  Daleki jestem od protestu z fajerwerkami etc. Owszem, wzywałem do wsparcia francuskich pszczelarzy tak jak to uczynili np. pszczelarze z Włoch, z Niemiec i innych krajów.

W ramach protestu można było np. oflagować albo oplakatować siedzibę organizacji,  pasieki, udzielić wywiadu miejscowym mediom i tym oto sposobem rzetelnie poinformować społeczeństwo  o problemach pszczelarskich związanych ze stosowaniem neonikotynoidów w rolnictwie i być może przy okazji przyszłego Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Powiadomić o Międzynarodowym Dniu protestu pszczelarzy na całym świecie i wyjaśnić cel protestu.

Panie Prezydencie, pisze Pan o istnieniu Zespołu Roboczego d.s. pszczelarstwa przy Ministrze Rolnictwa i Rozwoju Wsi. To ja Panu przypomnę, że na jednym ze spotkań Zespołu poszerzonym o przedstawicieli zarządów organizacji pszczelarskich w temacie negatywnej odpowiedzi MRiRW na wniosek Przewodniczącego Zespołu o udostępnienie wyników badań dotyczących wpływu na pszczoły uzgodniono wspólne stanowisko – „zastosować wszelkie możliwe metody w celu uzyskania dostępu do dokumentacji”. I Pan to stanowisko poparł!
Wydaje się, że jedyną skuteczną metodą było postępowanie sądowe.

Panie Prezydencie,

dla mnie nie ma znaczenia kto był, kto jest albo kto będzie Ministrem Rolnictwa i Rozwoju Wsi, dla mnie Minister to konstytucyjny organ władzy państwowej – być może dla Pana – Minister to ten albo inny kolega partyjny ale czy ma to jakieś znaczenie?

Owszem napisałem „bo tak trzeba” i powtórzę BO TAK TRZEBA -

*Sądeckie: naćpane pszczoły, urzędnicy obojętni*

http://www.gazetakrakowska.pl/nsacz/436902,sadeckie-nacpane-pszczoly-urzednicy-obojetni,id,t.html?cookie=1

*Pszczelarz z Tylicza wygrał z ministrem*

http://www.gazetakrakowska.pl/aktualnosci/459467,pszczelarz-z-tylicza-wygra%20l-z-ministrem,id,t.html?cookie=1

*Za dwa lata pszczoły mogą wyginąć! Protest pszczelarzy w Stróżach*

http://sadeczanin.info/aktualnosci/art/26049

*Giną pszczoły, zginie człowiek?*

http://www.dziennikpolski24.pl/pl/aktualnosci/kraj/1181872-gina-pszczoly-zginie-czlowiek.html,0:pag:2,0:pag:3#nav0

*Sądeccy pszczelarze idą na sądową wojnę*

http://www.gazetakrakowska.pl/fakty24/462517,sadeccy-pszczelarze-ida-na-sadowa-wojne,id,t.html

*Ratujmy pszczoły!*

http://www.polskieradio.pl/7/473/Artykul/462501,Ratujmy-pszczoly

*Co ukrywa władza*

http://www.dziennikpolski24.pl/pl/magazyny/magazyn-piatek/1183029-co-ukrywa-wladza.html

*Co byśmy zrobili bez pszczół?*

http://www.miastons.pl/99,2505,Co_bysmy_zrobili_bez_pszczol.htm

*Dziennikarze w Sądeckim Bartniku*

http://bartnik.pl/pl/aktualnosci/390-dziennikarze-w-sadeckim-bartniku

*Dramat pszczół dramatem człowieka*

http://www.ppr.pl/artykul-dramat-pszczol-dramatem-czlowieka-164964-dzial-1.php

SPRAWOZDANIE  w sprawie zdrowia pszczół miodnych i wyzwań dla sektora pszczelarskiego

25 październik 2011

Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi

http://www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?pubRef=-//EP//TEXT+REPORT+A7-2011-0359+0+DOC+XML+V0//PL#title1
 *wymiana korespondencji Zespołu Roboczego d.s. pszczelarstwa z MRiRW na stronie http://bartnik.pl/forum/viewtopic.php?f=5&t=2172

z poważaniem

Tadeusz Kasztelan – Związek Pszczelarzy Zawodowych

Szanowny Pan,

Tadeusz Kasztelan

Stowarzyszenie Pszczelarzy Zawodowych

 

Pragnę serdecznie Panu podziękować za informację o planowanym proteście francuskich pszczelarzy i wsparciu przez Pana tego protestu. Wzywa mnie Pan, bym stanął na czele protestu „bo tak trzeba” – brakuje tylko słów „na barykady”.

Proszę wybaczyć, ale gdyby 28 000 pszczelarzy – członków PZP – zaczęło pisać do Pana i wzywać lub zapraszać tu i tam, to co by Pan zrobił?

Ja szanuję władze statutowe Stowarzyszenia Pszczelarzy Zawodowych, ale zapytam Pana wprost – czy Zarząd SPZ akceptuje Pańskie propozycje protestu? Myślę, że nawet Pan nie wie kto będzie Ministrem Rolnictwa i Rozwoju Wsi i czy już będzie 15 października nowy rząd. Kro zrozumie cel protestu? Protest dla protestu nie ma sensu.

Zarząd PZP w dniu 4 października zapoznał się z Pana apelem i stwierdził, że postulaty o ochronie pszczół są słuszne, ale muszą być rzetelnie przedstawione całej społeczności wraz z odmową ich realizacji przez administrację rządową.

W dniu dzisiejszym wiemy, że toczy się proces legislacyjny w sprawie nowej ustawy regulującej sprawy ochrony roślin i stosowania środków chemicznych w rolnictwie o czym szeroko pisaliśmy w „Pszczelarzu Polskim”. Wiemy również, że istnieje Zespół Roboczy d/s pszczelarskich przy Ministrze Rolnictwa i Rozwoju Wsi składający się z przedstawicieli nauki pszczelarskiej, SPZ, Polanki i PZP. Znaczny jest również fakt, że zawiesił Pan swoje członkostwo w tym Zespole, z związku ze sporem Pana z Ministrem Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Polski Związek Pszczelarski będzie postępował roztropnie, bez oznaki fajerwerków, ale zgodnie z obowiązującym prawem i pszczelarską racją stanu. Dlatego też nie widzimy możliwości angażowania się w protest przez Pana proponowany.

 

Pozdrawiam

Tadeusz Sabat

Na zimę dobre miody

sobota, Listopad 5th, 2011

Miód rzepakowy – czysty miód rzepakowy po skrystalizowaniu ma barwę białą, większość miodów ma lekką domieszkę nektarową innych kwiatów. Posiada wysoką zawartość glukozy i fruktozy z przewagą tej pierwszej. Jest bardzo odżywczy. Pomocny jest w leczeniu układu krążenia i serca, ceniony rownież w ochronie wątroby i dróg żółciowych. Ma działanie przeciwzapalne, uodparnia na zakażenia, wspomaga żołądek, nerki i układ moczowy, hamuje proces miażdżycowy oraz pomaga w utrzymaniu prawidłowego ciśnienia krwi. Można spożywać ok. 30 gram 3 razy dziennie,
Miód akacjowy – charakteryzuje dlugim okresem płynności i może bardzo długo nie krystalizować, a to dzięki temu że posiada wysoką zawartość fruktozy. Jest łagodny i aromatyczny, uwielbiany przez dzieci. Pomocny w leczeniu układu moczowego i nerek, oraz w stanach zapalnych górnych dróg oddechowych, Można spożywać po ok. 50 gram dziennie, jeść łyżeczką, rozpuszczać w letniej wodzie, rozpuszczać w naparach ziół, smarować pieczywo.

Miód lipowy – miód późnego lata, może mieć domieszkę spadzi, bardzo smaczny i aromatyczny i bogaty. Wzmacnia organizm – może być stosowany w okresie jesiennych przesilen.Jest pomocny w chorobach górnych dróg oddechowych, wspomaga odporność organizmu, stosowany w leczeniu układu moczowego, schorzeniach serca, nerwicach i bezsenności. Można spożywać ok. 50 gram dziennie na różne sposoby, rozpuszczać w letniej wodzie i wypijać po kilku godzinach.

Miód wielokwiatowy – letni mieszanina nektaru akacji, lipy, facelii, spadzi o barwie ciemniejszej, aromatyczny, wysokie działanie antybiotyczne, o właściwościach przeciwdrobnoustrojowych, pomocny przy grypie i przeziębieniach, cenne walory odżywcze, regeneruje wyczerpanie umysłowe i fizyczne, ma właściwości wzmacniające organizm. Można spożywać ok.50 gram dziennie, rozcieńczony z wodą, ziołami, mlekiem, na śniadanie z chlebem itp.

Zadyma w Warszawie z pszczołami w tytule

sobota, Listopad 5th, 2011

Sądecczyzna: w stolicy zrobią zadymę w obronie pszczół

Sądecczyzna: w stolicy zrobią zadymę w obronie pszczół

Tadeusz Kasztelan i jego wierny sojusznik w batalii o życie w ulach – Janusz Kasztelewicz ze Stróż (© archiwum pasieki sądecki bartnik)

Wiosną pszczelarze uzbrojeni w podkurzacze pojadą do stolicy walczyć o życie w ulach. Idea niezwykłej demonstracji zrodziła się na Sądecczyźnie.

Sądeccy pszczelarze wspierani przez kolegów z całej Polski wypowiedzieli wojnę urzędnikom z Ministerstwa Rolnictwa. Na razie toczą walkę korespondencyjną i sądową. Stawką, jak twierdzą, jest ocalenie życia w ulach.

Właściciele pasiek są niemal pewni, że znają przyczynę masowego wymierania pszczół.

Zabójcą, na którego wskazują, są chemiczne środki ochrony roślin stosowane w rolnictwie. Nie chodzi o wszystkie chemikalia, tylko o nieliczne, należące do grupy o trudnej do wymówienia nazwie: neonikotynoidy. Naukowcy doświadczalnie wykryli, że są one zabójcze dla szkodników, a przy okazji dla pszczół. Owa trucizna stosowana jest jako domieszka do nasion i oprysków. Rolnicy używają jej nieświadomie, bo przecież kupują feralne mieszanki legalnie w sklepach. Pszczelarze domagają się, aby wycofano je z rynku.

Korespondencyjno-sądowa batalia na razie nie przynosi zwycięstwa. Powstał więc plan „B”. Wiosną kilkudziesięciu, a może kilkuset właścicieli pasiek chce jechać do Warszawy. Ubrani w pszczelarskie stroje i uzbrojeni w podkurzacze, czyli przyrządy do odymiania uli, będą przekonywać w stolicy, że również życie w miastach będzie znacznie trudniejsze, jeśli pszczoły wyginą. Są gotowi zabrać ze sobą do Warszawy dowód „zbrodni” – stosy martwych owadów wydobyte wiosną z uli.

W październiku informowaliśmy na naszych łamach o pierwszym sądowym zwycięstwie pszczelarza Tadeusza Kasztelana z Tylicza z urzędnikami resortu rolnictwa. Kasztelan chce definitywnie potwierdzić podejrzenia naukowców dotyczące zgubnego działania chemicznych „polepszaczy” mieszanek nasiennych i środków do oprysków. Dlatego prosił ministerstwo o dostęp do dokumentów, na podstawie których dopuszczono te substancje do sprzedaży. Odmówiono mu, tłumacząc, że nie jest to informacja publiczna. Pszczelarz wystąpił wtedy z pozwem do sądu i ten uchylił odmowną decyzję urzędników.
Mimo korzystnego orzeczenia, resort nadal nie zamierza udostępnić informacji pszczelarzowi. Kasztelan nie poddaje się. Złożył do sądu skargę na bezczynność urzędników. Ze wsparciem pospieszyło 11 innych pszczelarzy. Każdy z osobna wystąpił do ministerstwa o dokumentację dopuszczeniową substancji szkodliwych dla pszczół. Resort wszystkim uparcie odmawia. Wszyscy więc solidarnie ślą do ministra pisma przedprocesowe.

- Zakpiono z nas. Urzędnicy godzą się na udostępnienie tego, co już jest dostępne, choćby na etykietach produktów – narzeka tyliczanin. – My tymczasem żądamy materiałów, które producenci składali z wnioskami o dopuszczenie, a które ministerstwo utajnia. Nie popuścimy. Walczymy w interesie publicznym. Zagłada pszczół to dramat nie tylko dla właścicieli pasiek i amatorów miodu, ale też dla właścicieli sadów, które zapylają pszczoły. Jeśli braknie pszczół, braknie też owoców!

Na pszczelarskich forach internetowych bojowy nastrój Lachów udziela się wszystkim. – Trzeba im trochę uli podrzucić do Warszawy, żeby mieli na oku. Jak nie pomoże to luzem roje do ministerstwa. Ja pszczoły dam – proponuje jedna z bartniczek.

Skutki, jakie neonikotynoidy wywołują u pszczół, są dramatyczne. Porażenie centralnego układu nerwowego owadów powoduje problemy z nawigacją i „ogłupia” pszczoły, które zachowują się podobnie do ludzi pod wpływem narkotyków. Zapominają np. o karmieniu larw. Kolejny skutek to osłabiona odporność na choroby. – Od 2004 roku wymarło około 40 procent pszczelich rodzin – szacuje Kasztelan.

Młodzi pszczelarze rok 2011/2012

wtorek, Listopad 1st, 2011

Ślubowanie klas pierwszych 2011

W poniedziałek 10 października 2011 uczniowie wszystkich pierwszych klas naszej szkoły złożyli uroczyste ślubowanie, w którym  zobowiązali się do wzajemnej życzliwości, sumiennego wykonywania obowiązków oraz dbania o dobre imię szkoły. Podczas uroczystości Pan Dyrektor przypomniał o bogatej tradycji naszej szkoły i dodał, że jej historię współtworzą wszyscy uczniowie. W imieniu Samorządu Uczniowskiego pierwszaków przywitał jego przewodniczący Łukasz.

Autor zdjęć Ewa Wiórko
TECHNIKUM

Maćko na Apimondii w Argentynie

wtorek, Październik 25th, 2011

Na Kongresie Pszczelarskim Apimondia w Argentynie miód pitny „Maćko” firmowany przez Gospodarstwo Pasieczne „Sądecki Bartnik” w Stróżach uhonorowano brązowym medalem.


Kongres Światowej Federacji Związków Pszczelarskich Apimondia odbył się w pod koniec września br. w Argentynie. Pszczelarskie kongresy organizowane są co dwa lata, za każdym razem w innym kraju już od lat 80. Pszczelarze, naukowcy, działacze pszczelarscy i biznesmeni działający na rynkach „miodowych”, mają okazję spotkać się i wymienić poglądy na aktualne pszczelarskie tematy. Wśród nich był m.in. Janusz Kasztelewicz z „Sądeckiego Bartnika”.

- Komisja w Buenos Aires wyznała się, ale nie do końca. Powinien być złoty medal - zwierza się Janusz Kasztelewicz.

Gospodarstwo pasieczne „Sądecki Bartnik” to nie tylko pasieka, muzeum pszczelarstwa i plenerowa galeria rzeźb. Działają tu laboratoria badające właściwości miodów i pracownie szukające sposób zwalczania chorób pszczół. Jest hodowla matek pszczelich, oficyna wydawnicza, duża regionalna karczma z miodowymi przysmakami. Jest też wielki i nowoczesny zakład konfekcjonowania miodów.

Bartnik Sądecki Apimondia 2011 Argentyna

wtorek, Październik 25th, 2011

Janusz Jasztelewicz Apimondia 2011 ArgentynaTo kraj rozciągający się na długości 3694 km z północy na południe, graniczący z Chile, Boliwią, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem. Jej wschód to wybrzeża Oceanu Atlantyckiego. Dotarła na nie w 1502 r. ekspedycję, w której brał udział Amerigo Vespucci – pochodzący z Florencji, włoski żeglarz, podróżnik i kupiec, w służbie hiszpańskiej i portugalskiej.

APIMONDIA 2011 FOTO

Targi pszczelarskie w Niemczech

poniedziałek, Październik 24th, 2011

Na przeziebienie miód

niedziela, Październik 23rd, 2011

Nasze organizmy źle znoszą jesień. To pora roku, kiedy najbardziej narażeni jesteśmy na atak wirusów i bakterii. Poranki są mroźne, dni chłodne. Zmieniają się temperatury, nie wiadomo czy już się dogrzewać, czy jeszcze nie. Wielu z nas dolega kaszel, katar, ból gardła i kiepskie samopoczucie. Zanim pójdziemy do lekarza i dostaniemy antybiotyk i zwolnienie, próbujemy ratować się domowymi sposobami. Czy są skuteczne?

Czy tradycyjne środki – napar z cebuli, mleko z miodem, gorący rosół – mogą być skuteczną pomocą? Czy dziś w dobie „supertabletek na wszystko” jeszcze sięgamy po babcine metody wzmacniania odporności? Jak sobie radzimy z pierwszymi objawami przeziębień? Czy rzeczywiście są sprawdzone sposoby, które przynoszą ulgę w naszych schorzeniach? Czy w wypadku lekkiego przeziębienia trzeba od razu biec do lekarza i sięgać po tabletki? Czy też lepiej przypomnieć sobie, co w takich sytuacjach zalecała troskliwa babcia?

Podobno syrop z czarnego bzu pomaga spać spokojnie bez męczącego kaszlu, a po rosole można wypocić chorobę zanim zdąży się rozwinąć. Czy dawne, tradycyjne metody mogą nam pomóc? Właśnie dziś, kiedy nawet niektóre antybiotyki przestają działać bo uodporniają się na nie wirusy? Czy czosnek albo cebula mogą być skuteczniejsze? Poza tym nawet jeśli nie dogania nas choroba, to i tak czujemy się o tej porze bardziej zmęczeni i senni, mniej nam się chce a gdy słońce zachodzi, najchętniej zakopalibyśmy się pod koc – a tu tyle pracy. Jak wzmacniać swoją odporność, żeby na długie jesienno-zimowe miesiące zachować dobre samopoczucie? Czy są jakieś domowe, dawne, babcine metody, które w naturalny sposób pomogą naszemu organizmowi się wzmocnić? Nie pytamy dziś o to lekarzy ale od jego zdania rozpoczniemy audycję -  profesor, Marek Ruchała pozwoli nam znaleźć tę granicę, kiedy możemy leczyć się domowymi sposobami, a kiedy nie ma już żartów i musimy iść do lekarza.

Dziwne tajemnice władzy

niedziela, Październik 23rd, 2011

Co ukrywa władza

Pszczelarz Tadeusz Kasztelan (z prawej, w towarzystwie Janusza Kasztelewicza, szefa Sądeckiego Bartnika) chce poznać dokumenty, na podstawie których minister rolnictwa dopuścił stosowanie w Polsce chemikaliów powodujących, zdaniem bartników, zagładę pszczół Fot. Archiwum Sądeckiego Bartnika

Pszczelarz Tadeusz Kasztelan z sądeckiego Tylicza chce poznać dokumenty, na podstawie których minister rolnictwa dopuścił stosowanie w Polsce chemikaliów powodujących, zdaniem bartników, zagładę pszczół; chodzi w sumie o ludzkie życie: pszczoły zapylają większość potrzebnych człowiekowi roślin. Minister nie da akt, „bo to nie jest informacja publiczna”.

Stomatolog Andrzej Cisło z Wągrowca, członek Naczelnej Rady Lekarskiej, oraz Michał Modro z Łodzi, były wieloletni pracownik Narodowego Funduszu Zdrowia, ekspert prawny ministerstwa i Sejmu, chcą poznać oferty firm startujących w konkursach NFZ. Albo chociaż dowiedzieć się, kto ile zdobył punktów. Bez tego nie sposób sprawdzić, jak NFZ wydaje 50 mld PUBLICZNYCH złotych. Zdaniem funduszu (wspieranego przez niektóre sądy) – „to nie jest informacja publiczna”.

Szymon Osowski, prezes Stowarzyszenia Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich, chciałby poznać treść maili, jakie wysyłali do siebie urzędnicy w ramach prac nad nowelizacją ustawy o dostępie do informacji publicznej. Ministerstwo Skarbu i Prokuratoria Generalna nie widzą problemu: przekazują kopię całej korespondencji. Kancelaria Premiera twierdzi natomiast, że „to nie jest informacja publiczna”.

Marek Domagała, warszawski student prawa, pragnie wiedzieć, w oparciu o jakie opinie i ekspertyzy – zamówione za pieniądze podatników – prezydent Bronisław Komorowski postanowił podpisać ustawę zmniejszającą nasze składki do OFE. Prezydent nie powie, bo „to nie jest informacja publiczna”.

Mazowszanin Jakub Kluziński trzeci rok próbuje ustalić, w oparciu o co kolejowe Przewozy Regionalne, będące własnością samorządów wojewódzkich, tworzą rozkłady jazdy, likwidując jedne połączenia i uruchamiając inne. Chciałby m.in. poznać wyniki finansowanych z publicznej kasy badań ruchu pasażerów. Kolej odmawia, „bo to nie jest informacja publiczna”…

Ustawa o dostępie do informacji publicznej obowiązuje w Polsce prawie 10 lat. Formalnie – pozwala szybko uzyskać wiedzę potrzebną obywatelom do skutecznego rozliczania i kontrolowania władzy. Urzędy i instytucje mają obowiązek udzielania informacji w terminie 14 dni; jeśli odmówią – obywatel może poskarżyć się do sądu, gdzie również obowiązuje – na papierze – szybka ścieżka. A w praktyce…

- To droga przez mękę. Kosztowna, długotrwała, potwornie zniechęcająca – mówi Osowski, a przytakują mu działacze innych organizacji patrzących na ręce władzy. Ich zdaniem przepisy mamy rodem ze Szwecji, uchodzącej za wzór jawności i przejrzystości. Ale praktyki – białoruskie.

Kult(ura) tajemnicy

Szwedzi przyjęli przepisy o wolności prasy i swobodnym dostępie do urzędowych dokumentów w… 1776 roku. Tą drogą podążyły wszystkie demokratyczne państwa. Niemcy uruchomili niedawno stronę internetową „Zapytaj państwo”, gdzie zamieszczono wszystkie pytania postawione władzy publicznej różnych szczebli – oraz odpowiedzi; można tam zadać pytanie 837 organom władzy. Nad wszystkim czuwa rzecznik ds. dostępu do informacji publicznej.

Kraje zachodnie wychodzą z założenia, że tylko jawność i przejrzystość życia publicznego pozwala skutecznie kontrolować władzę. KAŻDA władza ma tendencję do wynaturzeń, KAŻDA ulega pokusom nadużyć – jeśli obywatele nie patrzą jej na ręce.



Warning: call_user_func_array() [function.call-user-func-array]: First argument is expected to be a valid callback, 'random_footer_action' was given in /home/laki/public_html/scano/wp-includes/plugin.php on line 405
WordPress SEO fine-tune by Meta SEO Pack from Poradnik Webmastera